Palma wielkanocna — znana, a jednak zupełnie inna własna z wyobraźni!
Zaczęło się od inspiracji — dziecko samo znalazło film i… poszło za tym impulsem:
Potem już tylko tworzenie:
wybieranie materiałów, zmiany w trakcie, własne decyzje.
I właśnie w tym jest sedno.
Podążać za dzieckiem
Nie prowadzić.
Nie poprawiać za bardzo.
Nie przyspieszać.
Tylko być obok. To dziecko wiedziało: co chce zrobić, jak chce zrobić i kiedy jeszcze nie jest gotowe.
A palma rosła. Warstwa po warstwie. Z papieru. Z decyzji. Z cierpliwości.
To zajęcie było czymś więcej niż „robieniem palmy”:
- trening małej motoryki
- budowanie sprawczości („to ja zrobiłam”)
- nauka skupienia i wytrwałości
- doświadczenie procesu, nie tylko efektu
I coś jeszcze — coś trudniejszego do nazwania:
poczucie, że mogę tworzyć świat własnymi rękami.
I to jest najważniejsze.




Podążać za dzieckiem! Nie prowadzić — tylko być obok. Bo ono wie, co robić!
Może właśnie tak najprościej- OBUDZIĆ W SOBIE ARTYSTĘ – podążając za dzieckiem!
